sobota, 31 maja 2008
#103 RATUSZ Z INNEJ PERSPEKTYWY



Kiedy na miejscu Galerii Łódzkiej było pole, w Manufakturze niszczejące zakłady produkcyjne, a na Piotrkowskiej niewyremontowane kamienice przyjezdni fotografowali Pl. Wolności. Plac wciąż jest 'żelaznym punktem' przewodników po Łodzi i zdobi widokówki. Tym samym pokazanie go od niebanalnej strony do najprostszych dla fotografa zadań nie należy. Nie łudzę się, że nikt przede mną nie wpadł na pomysł ukazania ratusza z perspektywy jednej z bram, tym niemniej pasja do ujęć 'through the gate' nie pozwoliła mi nie umieścić dziś tego zdjęcia! 

Ratusz Miejski (1827) z pewnością zająłby pierwsze miejsce w rankingu niedocenianych zabytków. Projekt Bonifacego Witkowskiego to jeden z pierwszych łódzkich murowanych budynków - owszem, nie tak piękny, jak w Poznaniu, ale ma swój klasycystyczny urok. Ciekawostką jest - jak podaje wikipedia - niewielka wieżyczka, na której znajduje się zegar (dar fabrykanta Karola Schlössera z Ozorkowa w 1834) i dzwon (czy dzwoni?). Obecnie mieści się tam Archiwum Państwowe.

-----
Freedom Square used to be the highlight for every tourist trip visiting Lodz. It's on the beginning of Piotrkowska Street and we can call it the real centre of the city. Nowadays - we have Manufaktura shopping-cultural centre, other shopping malls and modern buildings, so the popularity of the square can be visible only on the postcards.

There are hundreds captures of the Town Hall situated on the Freedom Sq. so it's hard to make a snap original. Lodz Town Hall was designed by Bonifacy Witkowski in 1827 as one of the first brick buildings in the city. It's an example of Classicism with a small tower, a bell and a clock - a gift from a manufacturer Karol Schlösser from Ozorkow (near Lodz). It's not a Town Hall anymore, but a seat of State Archive.

piątek, 30 maja 2008
#102 MOJŻESZ W 'ŚLEDZIU"



Snakeeyes, łódzki fotobloger pokazał ostatnio coś, o czym nie miałam pojęcia, że istnieje. Postanowiłam dziś przespacerować się do Parku 'Śledzia' i zrealizować swoją fotograficzną wizję tego tematu - pomnika Mojżesza

Pomnik odsłonięto w 1995 roku, a jego autorem jest prof. Gustaw Zemła. Można się zastanawiać - co Mojżez trzymający tablice z przykazaniami robi właśnie w tym miejscu? Otóż nie jest to przypadek - przed II wojną mieściła się tam żydowska synagoga

Park 'Śledzia' to zwyczajowa nazwa Parku Staromiejskiego rozciągającego się na 17 ha pomiędzy ulicami: Zachodnią, Ogrodową/Północną, Franciszkańską i Wolborską. Przez środek parku przebiega ul. Nowomiejska, która z kolei odchodzi od Pl. Wolności. O rzut beretem znajduje się centrum handlowo-rozrywkowe Manufaktura. 

Park 'Śledzia' nie należy do moich ulubionych, chociaż nie odbieram mu uroku. Jest to młody park z lat 50, przypomina mi trochę parki warszawskie, natomiast bezsprzecznie trochę zieleni na starym mieście było bardzo potrzebne. Mnie od dziecka zastanawiała etymologia nazwy. Słyszałam, że pochodzi od znajdującego się tam pomnika, później dowiedziałam się, że grasowali tam jegomoście z nożami zwanymi 'śledziami', a niedawno, że przed wojną był tam rybny targ - i to jest chyba najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie.

-----
I think I don't divide 'street' photos and 'green' photos proportionally on my blog. As I've mentioned recently Lodz is a green city. Today I present an example of a park situated in a city centre and at the same time the oldest part of the city and what's more I can call it a 'new park', because it was created in '50s. 

'Old city park' (Staromiejski Park) is an official name, but I know nobody, who can use that name, when talking about this area, because for Lodzians it's a 'Herrings Park'. It probably originates from fish markets that took there place, before the II WW.

42 acres of the park offer a nice surrounding to relax and the great advantage is the location - Nowomiejska Str cuts the park and Nowomiejska is a continuation of Piotrkowska Str. There's also Manufaktura shopping-cultural centre on the opposite side of the street that surrounds the park.

Above photo presents a monument of Moses with the Ten Commandments. The wall made of hundreds little stones suppose to be the Mount Horeb, I believe. The monument was designed by prof. Gustaw Zemla in 1995.

You'll find more intresting photo of this place by visiting Snakeeyes, great Lodz fotoblogger. 

23:51, ritalounge , Green
Link Komentarze (2) »
czwartek, 29 maja 2008
#101 POSECESYJNY MODERNIZM



Znacie ten budynek? To jedyne miejsce w Łodzi, które od dziecka budziło we mnie grozę. Odkąd usłyszałam mroczną historię, przeszywa mnie dreszcz na wspomnienie tego co działo się tam u progu okupacji.... CDN....
23:03, ritalounge , 4Cultures
Link Komentarze (4) »
środa, 28 maja 2008
#100 RESTAURACJA SPHINX



100 wpis na blogu. Zastanawiałam się, czy powinny się znaleźć jakieś 'fajerwerki', ewentualne podsumowanie, czy wyjątkowe zdjęcie. Ale co może być wyjątkowe? To, co akurat trafia do konkretnego odbiorcy. Często umieszczając zdjęcie zastanawiam się jakie wywoła ono reakcje i zazwyczaj, kiedy mnie fotka bardzo się podoba - przechodzi zupełnie bez echa, natomiast, kiedy wcale nie jestem zadowolona - wówczas pojawiają się pozytywne komentarze.

Umieszczę, więc coś sentymentalnego - miejsce, które pamiętam od chwili otwarcia i przez wszystkie lata, a minęło ich już niemal 13 obserwuję jego ewolucję. Mowa o założonej w Łodzi restauracji Sphinx. Dziś jest to znana w całej Polsce sieciówka franczyzowa 'casual dining', natomiast w chwili, gdy otwarto pierwszy lokal to było 'coś'. Aż trudno uwierzyć, że te naście lat temu nie znaliśmy kebabów, shoarmy i buł pita! 

W połowie lat '90 królowały jeszcze PRL-owskie restauracje, wespół z kapitalistycznymi lokalami na wypchaną kieszeń, rosnące jak grzyby po deszczu fast-foody, czy wreszcie chińszczyzna, głównie w wydaniu plastikowych talerzyków. Sphinx wszedł na rynek gastronomiczny z nową jakością, gotowy do konkurowania o klientów restauracji wszystkich kuchni.

Tego jeszcze nie widzieliśmy - klimatyczne wnętrze z drewnianymi, kwadratowymi stołami, bez obrusów, bez ceratek, za to z podkładkami, nad stolikiem charakterystyczne lampiony z kolorowych kamieni, wnętrze stylizowane na knajpę z bliskiego wschodu. W menu potrawy, które znali dotąd tylko bywalcy wielkiego świata, duże porcje za ceny bliższe fast-foodom, niż restauracjom. Przystojni kelnerzy o nienagannych manierach i uroczym uśmiechu, gratisowa bułka, trzy sosy do wyboru i unoszący się w powietrzu zapach. Zapach, którego nie umiem określić, ale wchodząc do kilkudziesięciu lokali z zamkniętymi oczami, bezbłędnie rozpoznałabym, który to Sphinx.

W kolejnych latach Sphinx rozwijał się, otwierano nowe lokale, nastąpiły rozłamy wśród pomysłodawców. W roku 1999 powstała spółka Sfinks Polska, której strategią było doprowadzenie do wejścia na giełdę. Udało się to 7 lat później, a dziś... dziś spółka posiada 105 'Sphinxów' w Polsce i 5 za granicą. I może należałoby się cieszyć, bo to jeden z nielicznych łódzkich brandów, który jest tak szeroko rozpoznawalny. A mimo, to uważam, że 'dzieś po drodze' coś się rozmyło. Sphinxy wypozycjonowały się poniżej początkowego pułapu, obniżyły standardy serwisu, paradoksalnie mimo dodawania do menu nowych potraw, zrezygnowały ze sztandarowych pozycji, porcje są mniejsze i obecnie największym atutem sieci jest to, że... przyzwyczailiśmy się do niej :) Czasem po prostu chcemy płacić za to, co znamy, tylko dlatego, że wiemy czego się spodziewać... 

Przy okazji, czy ktoś kiedykolwiek NIE BYŁ w Sphinxie?

-----
Description will appear here shortly.

wtorek, 27 maja 2008
#99 PIOTRKOWSKA SIĘ NIE ZAWALI!



Raz już atlanci pojawili się na blogu - dziś pora na kolejną odsłonę - z estetycznego punktu widzenia powyższy robi na mnie mniejsze wrażenie, natomiast optymistyczne jest, że budynek jest w dobrym stanie, jakiś czas temu odremontowany. Kamienicę znajdziecie na ulicy Piotrkowskiej, pod numerem 53 (vis-a-vis klubu Lizard King), a zawdzięczamy ją łódzkiemu przedsiębiorcy-filantropowi Hermanowi Konstadtowi. 

Wzniesiona w 1885 według projektu Juliusza Adolfa Junga zwraca uwagę za sprawą imponującego ryzalitu, i tytanów, którzy go podtrzymują. Całość utrzymana jest w stylu neorenesansu francuskiego i zobaczycie ją na zdjęciach kolegi-fotoblogera Sikora.

-----


poniedziałek, 26 maja 2008
#98 ŁÓDZKA SUSZARNIA



Ale jak to? - pytali, gdy zapadła decyzja o otwarciu. Koniec świata, żeby w miejscu z łódzkimi tradycjami - w Hotelu Orbis Grand na ulicy Piotrkowskiej 72 otworzyć japońską restaurację z tymi wymysłami - zimnymi kawałkami ryby o wielkości przekąsek w cenie głównego dania wiodących restauracji. A tymczasem była to najwyższa pora na restaurację serwującą sushi. W porównaniu do innych wielkich miast wciąż pozostajemy w tyle...

W Łodzi znajdują się 3 restauracje japońskie: dwie należące do sieci Hana Sushi - na Piotrkowskiej i w Manufakturze, bywalcy i znawcy polecają kuchnię, narzekają nieco na obsługę i dość oszcędny wystrój. Trzeci jest Tokyo Sushi Bar na Piotrkowskiej 126 przy Nawrot - tutaj smakosze znajdą wyśmienite Sashimi, zaś potrawy pływają w łódeczkach...

-----
Hana Sushi - japaneese restaurant serving sushi was quite a shock for Lodzians. The reason was the place, where the company opened its first restaurant - Hotel Orbis Grand at 72, Piotrkowska Str. A showcase of the city, over 100 years of tradition and one day a lovely cafe was turned into sushi bar!

I don't care, I've never been to that cafe and I've never been to Hana Sushi as well. I like sushi, but it costs too much for my student's budget... There are two more sushi bars in Lodz, one is in Manufaktura shoping centre (also Hana Sushi) and traditional one can be found on 126, Piotrkowska Str

23:48, ritalounge , By_Night
Link Komentarze (1) »
niedziela, 25 maja 2008
#97 ŁÓDŹ - MIASTO KONTRASTÓW



To nie jest wyjątek, przykłady można mnożyć i zaręczam, że nie trudno znaleźć jeszcze boleśniejsze kontrasty - zrujnowane kamienice sąsiadujące z nowymi blokami. W Łodzi powstają najwyższej klasy osiedla z penthousami, a mieszkający w nich ludzie, podchodząc do okna widzą odrapane ściany, brudne podwórka i... gorsze rzeczy.

Zagadka: proszę podać adres żółtej kamienicy.


-----
More info soon - I prepared a little quiz for my polish viewers, in which I ask them where those buildings are. Well, BTW I guess it's better to live in the 'yellow' one...

sobota, 24 maja 2008
#96 NIEGRZECZNY MURAL



Sztuka uliczna nie musi się bać cenzury, nie obchodzą jej oceny krytyków, nie narzeka na brak odbiorców. Zwracam uwagę na murale, zwlaszcza na intrygujące, kontrowersyjne i... anonimowe. Zazwyczaj próbuję się dowiedzieć czegoś więcej w Internecie i zwykle kończy się to fiaskiem, dlatego o powyższym muralu nic Wam nie napiszę. Niechaj mówi sam za siebie - kogo ma przedstawiać i czemu środkowy palec jest w górze. 

Znalezione na Nawrot przy Sienkiewicza. Swoją drogą pomimo odmieniania oblicza tej ulicy, mieszkańcy nowych bloków nadal mają widok na popękane rudery.

-----
The phenomenon of street art is a freedom to manifest - no censorship, no critics' reviews and access to many viewers. Today I have a hard row to hoe, because I don't want to explain the meaning of the mural to foreigners to avoid accusation of breaking political correctness. Let's leave the person... Enjoy the texture. Found at Nawrot Str. 

21:36, ritalounge , Streets
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 maja 2008
#95 AKADEMIA MUZYCZNA W REMONCIE



Akademia Muzyczna w Łodzi, ul. Gdańska 32 - piękny pałac Poznańskiego wreszcie doczekał się remontu! Widok z rogu ul. 1 maja i ul. Gdańskiej. Trzeba przyznać, że to się nazywa ojcowski gest! Izrael Kalmanowicz Poznański wybudował ów eklektyczny pałacyk dla swojego syna - Karola. Budowę ukończono w 1904, według projektu Alfreda Zeligsona. Z zewnątrz można uznać, że to ot, kolejna ciekawa architektonicznie pozostałość po świetności rodu, lecz dopiero wizyta w środku odkrywa przepych i kunszt reprezentacyjnego pałacu. Na zdjęciu tego nie zobaczycie, ale budynek wyróżnia się narożnym, półokrągłym ryzalitem, zwieńczonym spłaszczoną kopułą.

Jeśli ktoś z kolegów fotoblogerów publikował zdjęcie AM, to proszę o info - umieszczę link.
-----
Music Academy in Lodz, since 1945 situated on 32, Gdanska Str. in neorenaissance palace is (eventually!) being modernised! It was built in 1904, designed by Alfred Zeligson for Karol Poznanski - son of the most powerful textile magnate Izrael Poznanski. Architecturally it's a mix of Italian influences (such as rustications upon facades) adapted to needs of people at the beginning of XX-th century.

You can't see it on my picture, but the palace has a corner risalit, capped by elliptical dome. The interior is worth visiting: iron banisteres - example of artistic blacksmithery, magnificent stained glass, stuccos and marble fireplaces.

czwartek, 22 maja 2008
#94 BRAMA NA ULICY PRÓCHNIKA



Dzisiejszy wpis został zainspirowany miłością do łódzkich bram, spacerem po Starym Polesiu i bronieniem się przed pokazywaniem kolejnych fotek z Piotrkowskiej. Jedna brama już się na blogu ukazała, dziś pora na kolejną - znów z witrażowym elementem. Znalazłam ją na ulicy Próchnika 49 (Adam Próchnik - doktor historii, działacz socjalistyczny), blisko Żeromskiego. Cała ulica w starej części śródmieścia, o rzut beretem od Manufaktury, wypełniona jest urokliwymi, acz zazwyczaj zaniedbanymi kamienicami z końca XIX wieku. Żałuję, że nie mogłam zagłębić się w to podwórko - niestety okratowana brama była zamknięta. Przyznacie jednak, że widoczek całkiem łódzki?

-----
My passion for discovering intresting gates inspired me to publish above photo. A few weeks ago I uploaded a view to Piotrkowska str. through a gate. This time I found a new-old one on 49, Prochnika Str (Adam Prochnik was a history PhD and a socialist activist). It's an old street situated in a city centre, near Manufaktura shopping-cultural centre. It looks very 'Lodzy' with that red brick in the background and stained glass.

 
1 , 2 , 3 , 4