wtorek, 18 listopada 2008
#196 PIZZA KEBAB W TOSCANII



Kontynuuję wątek poświęcony pizzy, bo widzę, że wzbudza żywe zainteresowanie i spore kontrowersje. Tym razem smakowita fotka z Toscanii, włoskiego przybytku w bramie na Piotrkowskiej 102 - miejsca, któremu chyba żadnemu Łodzianinowi nie trzeba przedstawiać. Po drodze do Łodzi Kaliskiej i Port Westu, tuż po lewej stronie. 

Toscania to, nieprzerwanie od lat, modne miejsce pośród bywalców Kaliskiej i zapewne czego by tam nie podawano - wzięcie by miała, choćby w weekendowe wieczory. Przytulny lokalik z charakterystycznymi czerwonymi kanapami i stolikami rozmieszczonymi na zasadzie odzielnych boksów, dzięki czemu ma się poczucie pewnej intymności. Projektant wnętrza nie zaszalał z ekstrawagancją, mimo to można poczuć się tam dość przyjemnie.

W menu potrawy włoskie, głównie pasty i pizza - jedna ze smaczniejszych w mieście. Cenowo bardzo przystępnie. Sosy nie powalają, natomiast ciasto jest smaczne, produkty świeże - jeszcze nie zdarzyło mi się trafić na 'zły dzień pizzermana', co jest dużym plusem - gwarancja zawsze tego samego smaku (jak w McDonald's hehe). Obsługa na tle innych lokali wypada całkiem przyzwoicie, przynajmniej nie doświadczyłam sytuacji, w której dostałam co innego, niż zamówiłam.

Szkoda tylko, że nie dociera tam darmowy Internet... Polecam spróbować pizzowe wynalazki, jak pizza ze szpinakiem, czy z kebabem, choć ta ostatnia jest najlepsza, gdzie indziej, ale o tym wkrótce...

-----
One of the key factors to achieve a competetive advantage in gastronomy service is a location of the restaurant. Owners of 'Toscania' - italian resto at 102, Piotrkowska Str. are lucky to have a fantastic neighbour - the most famous Lodz Pub - Lodz Kaliska

What's more they know how to use that potential - they offer first class meals - from pasta to pizza - with a guarantee of great taste. I suggest visiting as the atmosphere is friendly - it's a nice, cosy place with reasonable prices. 

Toscania is definitely one of the best pizzerias in the city, you can try ordering pizza with kebab, spinach or sea food. It's usually very crowded during the weekend, so be prepared to wait for the free table.

środa, 12 listopada 2008
#190 PIZZERIA IN CENTRO



Pizzeria In Centro, Piotrkowska 153. Prawdopodobnie najbardziej znana pizzeria w Łodzi. I z pewnością jedna z najstarszych. Działa nieprzerwanie od 1991, czyniąc ją weteranem pośród lokali na Piotrkowskiej. Byłam tam nie raz, choć muszę przyznać, że nie należy do grona moich faworytów. Tym niemniej dzisiejsza wizyta zapisała się zdecydowanie in plus dla lokalu. Poprawił się wystrój - podoba mi się mini wystawka poświęcona Budowlanym (współwłaścicielem lokalu jest pan Ryszard Wiejski, trener dumy łódzkiego klubu rugby). 

Myślę, że kluczem do sukcesu In Centro jest lokalizacja - tuż przy Piłsudskiego. Szczerze mówiąc pizza mnie nie zachwyciła, zamówiłam Amore, pizzę z tuńczykiem. Nie była zła, ale do najlepszych też nie należała. Jak na dużą, była dość mała, tym niemniej zdecydowanie będąc w okolicy poleciłabym tę pizzerię, bo nie ma godnego konkurenta w prominiu kilkuset metrów.

Sos pomidorowy był bardzo smaczny, obsługa w porządku, natomiast rozczarował mnie...talerz na jakim podano mi pizzę - totalnie zniszczony, porysowany, wręcz nieapetyczny. Podsumowując, In Centro znaczy tradycja i niezła pizza.

-----

poniedziałek, 10 listopada 2008
#188 REWELACYJNA RESTAURACJA SIOUX



Restauracja Sioux na ulicy Piotrkowskiej 62. Nie od dziś, właśnie w tym miejscu, kusi smakoszy lokal urządzony w stylu dzikiego zachodu. I aż wstyd się przyznać, że dopiero dziś zdecydowałam się na wizytę w Siouxie. Zachęciła mnie promocja skierowana do studentów - wraz ze specjalnym indeksem, na jaki natrafiłam pośród kupy ulotek na uniwersytecie - można zjeść obiad za 11.99 zł wraz z napojem. Do wyboru mamy shoarmę, lasagnę, wątróbkę, pierś z kurczaczka i sałatkę. 

Sioux ma świetny wystrój, można poczuć się tam, jak w westernie, co jest wielkim atutem w obliczu knajp z kebabami, czy pizzerii które są do siebie bliźniaczo podobne. Kelnerzy są przebrani za kowbojów, wnętrze wypełnione drewnianymi meblami, z dobrze dobranymi detalami i wszechobecnymi Indianami. Menu jest bardzo pomysłowe, ale poza dobrą robotą wykonaną przez marketingowców, spisuje się kucharz. Tak dobrego i obfitego jedzenia nie jadłam dawno!

Ja zamówiłam wątróbkę z frytkami i surówką - wszystko smakowało jak należy - mięso kruche, frytki chrupiące, a surówki świeże. Mama skusiła się na polędwiczki z kurczaka - palce lizać, polecam, do tego zamiast ryżu - ziemniaki z serem Camembert - orgia dla podniebienia. Porcje były zdecydowanie większe, niż w przeciętnym łódzkim lokalu. Dodatkowy plus za sosy - smakowały tak, jak w Sphinxie w czasach, gdy Sphinx nie stawiał na ilość, a na jakość. Muszę pochwalić profesjonalną obsługę - dawno nie miałam do czynienia z tak miłym kelnerem. Ogólne wrażenie - na piątkę! Na pewno wybiorę się do Siouxa po rz kolejny.

-----
Sioux restaurant - a great place serving international cuisine, mostly american, spanish, mediterranean. Imagine you're walking along Piotrkowska Str and you are passing number 62. I strongly recommend you to stop and enter the door. If you do so, you will feel like being in a Wild Wild West :) The name of the restaurant is not accidental. It's a kingdom of the Sioux Leader, who must be a Master Chef. 

There are no weiters, but instead there are handsome cowboys, having excellent customer service skills, which is nowadays a treasure in food service sector. 

But the real competetive advantage of the Sioux is the menu. You can choose from many meat meals (as well as fish and vegetarian), creative sides, all prepared in different styles, depending on the national origin of the meal. No matter what you choose, you can be sure to get a huge portion, everything fresh and delicious

środa, 29 października 2008
#176 LATYNOSKIE RYTMY W DUBLINIE



Dublin Pub, ul Struga 6/10 - środowa impreza w rytmach latino, gorąca salsa :) Na pierwszym planie Asia - moja przyjaciółka. 

-----
Dublin Pub at 6/10 Struga Str. - latino party, every Wednesday hot sounds and sensual salsa. In the foreground - my best friend Joanna :)

wtorek, 28 października 2008
#175 PIWO W ŁODZI W PUBIE QUO VADIS



Piotrkowska 64 - miejsce, które odwiedzam średnio raz w tygodniu, pub, do którego chodzę tej jesieni najczęściej. Czy to przez sentyment, czy to zasługa świetnego klimatu? Czy może piwo sprzedawane na dzbanki, dobra muzyka, plazma, a może... przyzwyczajenie? Pub/Restauracja Quo Vadis - tam zawsze jest gwarno, nieważne czy dziś piątek, czy wtorek - bo w Quo Vadis zawsze jest sobota. Tam odrabiam angielski, matematykę, tam plotkuję, snuję plany na przyszłość, wspominam przeszłość i... bywa, że skuszę się na coś do jedzenia, choć w tej materii Quo Vadis średnio polecam... 

Order należy się za wciąż działający ogródek. I chociaż kończy się październik wciąż znajdują się amatorzy świeżego powietrza :)

-----
Lodz is considered to be the capital of pubs. Remember not to forget visiting Quo Vadis pub at 64, Piotrkowska Str. It's one of my favorite, definitely number one this autumn. Maybe it's because of good memories connected with this place, maybe I just like the atmosphere - no matter the day you feel like enjoying Saturday night... You can order a huge beer pitcher and choose from a great variety of food. 

So, if you like crowded places, loud music, cigarette smoke, then don't hesitate and come by. And what's more - downstairs you will find more privacy...

wtorek, 21 października 2008
#168 TAWERNA SESJA



Głodny student Politechniki ma w okolicy sporo miejsc, gdzie można posilić się czymś ciepłym. Szkoda, że nie mamy żadnej kebabiarni, za to kilka chińczyków, pizzerii i chłopskiego jadła. Szkoda również, że ceny są zdecydowanie dostosowane do kadry pracującej, a nie studiującej i jest to chyba fenomen na skalę europejską, że pseudo-studenckie obiady kosztują tyle ile dania w restauracjach na Piotrkowskiej czy w Manufakturze

Odwiedziłam dziś Tawernę 'Sesja' na ulicy Stefanowskiego 17. Po raz ostatni. Kolejny raz trafiłam do lokalu, który opakowanie, owszem, ma ładne, ale zawartość kiepską. Wystrój typowy dla tawerny, z elementami marynistycznymi, wygodnymi ławami, przyciemnionym światłem, w drewnie, więc jeśli ktoś lubi taki klimat, to zapraszam, nie trzeba jeździć do Szczecina. Jasne. Ale już jak ma się ochotę na dobrą pizzę, na miłą obsługę i spokojną rozmowę, to odradzam.

Duża pizza - 22 zł, dość duża, ale niezbyt smaczna. Jadłam 'Bonitę' z kurczakiem, kukurydzą, cebulą i pieczarkami. Ciasto nie było najgorsze, dodatków jednak dość mało, kurczak zaś bardzo dziwnie przyprawiony. Sos pomidorowy smakował jak keczup (to był keczup?)... Duży minus za obsługę - gburowata, znudzona, począwszy od barmana po panią sprzątającą, którzy zdegustowani palili papierosy. Minus za zbyt głośną muzykę, jak na porę dnia - ok 15 oraz za brak dostępu do wi-fi.

-----
Tawerna 'Sesja', more info later. 
 
 
wtorek, 07 października 2008
#154 RESTAURACJA RAMZES



Aparat towarzyszy mi niemal wszędzie, a ostatnio, jak słusznie stwierdziła jedna z komentujących - szczególnie wieczorną porą, gdy mam więcej czasu na eksplorowanie miasta. Dziś zdjęcie z kolacji w restauracji Ramzes na ulicy Piotrkowskiej 40. Szczerze mówiąc jeszcze kilka tygodni temu nie miałam świadomości, że istnieje takie miejsce, ale przypadek sprawił, że się tam znalazłam i tym razem postanowiłam wybrać się kolejny raz, ale już nie tylko na piwo, lecz w celach konsumpcyjnych

Ramzes oferuje kuchnię arabską, choć lepiej określić, to jako kuchnia polska z elementami śródziemnomorskimi, bo choćby brak baraniny w menu sugeruje, że mamy do czynienia z pseudo arabskim lokalem. Tym niemniej, kto choć raz był w Sphinxie, a szczególnie w Sphinxie sprzed lat może spodziewać się analogicznych dań, łącznie z trzema sosami, za to bez bułki pita. Ceny są niewygórowane, danie obiadowe w okolicach 20 zł, duże piwo 6 zł, herbata 3.50 zł

Podoba mi się wystrój lokalu, teoretycznie zupełnie nieoryginalny, jednak za sprawą wyjątkowo wygodnych skórzanych foteli przy szybie, stwierdzam, że w moim rankingu wnętrz mieści się w czołówce. Intrygująca jest też łazienka a la starożytny Rzym. Teraz pora na lanie - za obsługę. Niestety już nie po raz pierwszy spotykam się z rozkojarzony serwisem. Poprzednio kelnerka notorycznie myliła piwo (z sokiem i bez soku), tym razem pomyliła smak herbaty oraz rodzaj mięsa (drobiowe zamiast wieprzowego). Czy odwiedzę jeszcze Ramzesa? Odwiedzę... przez sentyment...

-----
There are many restaurants along Piotrkowska Str. and it's not easy to choose the good one - with delicious food, nice atmosphere and reasonable prices. I'm still searching, so I visit new places to recommend or to warn you not to come by. 

Today I went to Ramzes Restaurant at 40, Piotrkowska Str. It was my third visit, but previously I only drank beer. This time I've decided to have a dinner. Ramzes is considered to be a place serving arabic cuisine, but it's not what you can find in Mediterranean restaurants, it's rather polish food prepared in an arabic style, like chicken/pork shoarma with french fries/rice and salads and kebab sandwiches. You can also order pizza, pancakes, fish. 

I like the interior, quite dark with few extremely relaxing sofas and armchairs. I appreciate quite cheap meals and huge helpings. The only drawback is service - inattentive weitresses making a lot of mistakes.

wtorek, 23 września 2008
#140 PUB BIBLIOTEKA



Po czym odróżnić prawdziwego Łodzianina od przyjezdnego? Prawdziwy Łodzianin na hasło 'biblioteka' od razu ma przed oczami fantastyczny pub na rogu Kościuszki i Struga. Pub jedyny w swoim rodzaju, a o tym co w nim niepowtarzalnego przekona się każdy, kto choć raz zapuści się kilka schodków w dół, zamówi drinka (ojjjjj duży wybór po przyzwoitych cenach) lub piwko (6.50! za Dębowe im nie wybaczę). 

W pubie można poczytać książki, pogadać z fajnymi ludźmi i czuć się jak u siebie :) Jak u siebie poczuli się także bohaterowie mojego zdjęcia, którzy konwersowali po angielsku - jak widać sława pubu przełamuje granice! Pub Bibliotrka liczy sobie co najmniej 6 lat, niedawno został wyremontowany, a jak się prezentuje zobaczcie sami :)

Duży plus za zniżki dla studentów i cytat Antohonego de Mello w damskiej toalecie - 'Ilekroć wyrzekasz się czegoś, wiążesz się z tym na zawsze'...

-----
Lodz is a fabulous place for those who enjoy night life. The choice of pubs and clubs is amazingly huge! But it's not so easy for foreigners to discover best places. Today I upload a photo of a great pub called 'Biblioteka', which means 'a library'. Obviously besides great drinks and great variety of beer, you can read there books (of course, if you can speak polish). 

Cosy interior, nice staff and exceptional atmosphere must have encouraged foreigners on the picture. I noticed these guys were speaking english and had a cool time drinking polish beer and chatting with polish girls.

Biblioteka Pub is located at the Struga/Kosciuszki corner, about 5 minutes from Piotrkowska Street, near Shiller's Passage.

wtorek, 17 czerwca 2008
#120 PUB ŁÓDŹ KALISKA



Wierzyć się nie chce, że blog ma już kilka miesięcy, a ja nie pokazałam jednego z najbardziej kultowych miejsc miasta 1000 i jednego pubu, na czele z tym najsłynniejszym, skrywającym się w niepozornej bramie na Piotrkowskiej 102. 'Łódź Kaliska' i wszystko jasne.

Więcej szczegółów jutro, bo dziś wypadałoby się wreszcie wziąć za zbliżające się egzaminy i zaliczenia... Trzymajcie kciuki za moją sesję :DD

-----
When you google Lodz, you will definitely notice, that all e-guides describe it as a city with exciting nightlife offers. There are many pubs along Piotrkowska Street and the one is a must-visit spot. It's 'Lodz Kaliska' at 102, Piotrkowska Str, more than pub, more than club, more than gallery... 

More info soon, as I have to study, I'm in the middle of my spring term exams.

środa, 28 maja 2008
#100 RESTAURACJA SPHINX



100 wpis na blogu. Zastanawiałam się, czy powinny się znaleźć jakieś 'fajerwerki', ewentualne podsumowanie, czy wyjątkowe zdjęcie. Ale co może być wyjątkowe? To, co akurat trafia do konkretnego odbiorcy. Często umieszczając zdjęcie zastanawiam się jakie wywoła ono reakcje i zazwyczaj, kiedy mnie fotka bardzo się podoba - przechodzi zupełnie bez echa, natomiast, kiedy wcale nie jestem zadowolona - wówczas pojawiają się pozytywne komentarze.

Umieszczę, więc coś sentymentalnego - miejsce, które pamiętam od chwili otwarcia i przez wszystkie lata, a minęło ich już niemal 13 obserwuję jego ewolucję. Mowa o założonej w Łodzi restauracji Sphinx. Dziś jest to znana w całej Polsce sieciówka franczyzowa 'casual dining', natomiast w chwili, gdy otwarto pierwszy lokal to było 'coś'. Aż trudno uwierzyć, że te naście lat temu nie znaliśmy kebabów, shoarmy i buł pita! 

W połowie lat '90 królowały jeszcze PRL-owskie restauracje, wespół z kapitalistycznymi lokalami na wypchaną kieszeń, rosnące jak grzyby po deszczu fast-foody, czy wreszcie chińszczyzna, głównie w wydaniu plastikowych talerzyków. Sphinx wszedł na rynek gastronomiczny z nową jakością, gotowy do konkurowania o klientów restauracji wszystkich kuchni.

Tego jeszcze nie widzieliśmy - klimatyczne wnętrze z drewnianymi, kwadratowymi stołami, bez obrusów, bez ceratek, za to z podkładkami, nad stolikiem charakterystyczne lampiony z kolorowych kamieni, wnętrze stylizowane na knajpę z bliskiego wschodu. W menu potrawy, które znali dotąd tylko bywalcy wielkiego świata, duże porcje za ceny bliższe fast-foodom, niż restauracjom. Przystojni kelnerzy o nienagannych manierach i uroczym uśmiechu, gratisowa bułka, trzy sosy do wyboru i unoszący się w powietrzu zapach. Zapach, którego nie umiem określić, ale wchodząc do kilkudziesięciu lokali z zamkniętymi oczami, bezbłędnie rozpoznałabym, który to Sphinx.

W kolejnych latach Sphinx rozwijał się, otwierano nowe lokale, nastąpiły rozłamy wśród pomysłodawców. W roku 1999 powstała spółka Sfinks Polska, której strategią było doprowadzenie do wejścia na giełdę. Udało się to 7 lat później, a dziś... dziś spółka posiada 105 'Sphinxów' w Polsce i 5 za granicą. I może należałoby się cieszyć, bo to jeden z nielicznych łódzkich brandów, który jest tak szeroko rozpoznawalny. A mimo, to uważam, że 'dzieś po drodze' coś się rozmyło. Sphinxy wypozycjonowały się poniżej początkowego pułapu, obniżyły standardy serwisu, paradoksalnie mimo dodawania do menu nowych potraw, zrezygnowały ze sztandarowych pozycji, porcje są mniejsze i obecnie największym atutem sieci jest to, że... przyzwyczailiśmy się do niej :) Czasem po prostu chcemy płacić za to, co znamy, tylko dlatego, że wiemy czego się spodziewać... 

Przy okazji, czy ktoś kiedykolwiek NIE BYŁ w Sphinxie?

-----
Description will appear here shortly.

 
1 , 2